Brewster Buffalo Mk.I Matchbox 1 : 72

Autor modelu Maciek Poniatowski

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych myśliwców jakiemu przyszło walczyć w czasie II Wojny Światowej. Jego pękata sylwetka, bardziej przypominająca wyścigowe samoloty uczestniczące w szalonych rajdach z początku lat trzydziestych, a nie rasowe myśliwce walczące ze sobą pod niebem Europy czy Azji bardzo mnie przyciągała. Do niedawna amatorzy tego samolotu w „siedemdziesięciokrotnym" zmniejszeniu mogli przebierać pomiędzy wyrobami Matchboxa lub Airfixa. Pojawienie się miniaturek z Hasegawy zmieniło nieco obraz rynku. Ja jednak wybrałem model stworzony w ulubione przeze mnie firmie rodem z Londynu. Na pudelku widniała data produkcji, 1974, zestaw zatem jest starszy od wielu, czytających te słowa modelarzy. Zestaw pozwala na zbudowanie modelu 339C, w RAFie zwanego jako Mk.I. Dołączone kalki pozwalają na wykonaniu naszej miniaturki w barwach 488 dywizjonu R.N.Z.A.F. stacjonującego na przełomie 1941/42 roku na lotnisku Kallang w rejonie Singapuru. W poniedziałek 12,01,1942 roku osiem myśliwców z tej jednostki wystartowało na przechwycenie 72 myśliwców Ki-27 z 12 Hikodan. Jak można się domyślać Nowozelandczycy ponieśli poważne straty. Dwie maszyny zostały zestrzelone, a pięć dalszych uszkodzonych. Co gorsza nie udało im się strącić żadnego z napastników. Rysunek na pudełku ma przedstawiać rzekomo właśnie tę walkę. Problem tkwi jednak w tym, że japońskie maszyny przypominają Zera a nie Ki-27. ( Jak chcesz zobaczyć rysunek na pudełku kliknij tutaj) Ot taka uroda. Drugie, zaproponowane malowanie dotyczy Holenderskiej maszyny Model 339C z V Grupy Lotniczej. W moich materiałach dotyczących Buffalo nie znalazłem jednak informacji do którego z dywizjonów tej grupy należała, proponowana przez producenta maszyna. Możliwe, że do drugiego który stacjonował również w rejonie Singapuru. Ale przejdźmy do omawiania samego zestawu. Posiada on sporo błędów i niedoróbek. Najpoważniejszą z nich jest brak oszklenia pod spodem kadłuba. Zadaniem jego było polepszenie widoczności pilota w trakcie lądowania. Buffalo to wszak myśliwiec pokładowy.Sytuacje ratuje to, że Nowozelandczycy, podobnie jak Brytyjczycy i Australijczycy walczący na tych samolotach zamalowywali spodnie szyby. Jak zatem widać producent nie pozostawił mi wyboru co do wybrania wersji malowania. Holendrzy pozostawiali szyby na spodzie kadłuba przezroczystymi. Nie za bardzo uśmiechało mi się dorabianie szybek we własnym zakresie. Kolejnym błędem jest brak wylotów luf uzbrojenia pokładowego. Zarówno w osłonie silnika jak i w skrzydłach. Co ciekawe producent nie zapomniał wykonać przetłoczeń w skrzydłach kryjących zamki kmów. Błąd tej jest prosty do skorygowania. Za przegrodą zamykającą od tyłu kabinę pilota instrukcja proponuje przyklejenie elementu przypominającego pojemnik na tratwę ratunkową. Jest to jednak cecha charakterystyczna dla Amerykańskich maszyn pokładowych. Brytyjskie Buffalo miały w tym miejscu kozły przeciwkapotażowe. Element ten należy wykonać we własnym zakresie. W zestawie znajduje się część w nieporadny sposób imitująca muszkę prostego celownika stosowanego przez Holendrów. Wykonując wersję Brytyjską w kabinie wykonałem imitację celownika refleksyjnego Mk.III. Podobnie jak w innych modelach tego producenta wyposażenie kabiny pilota należy wykonać we własnym zakresie. Podobnie jak inne zestawy Matchboxa, model ten skleja się bardzo przyjemnie. Części pasują do siebie bardzo dobrze i ingerencja szpachlówki wymagana jest tylko przy połączeniu połówek kadłuba. Podczas klejenia należy zwrócić szczególną uwagę na elementy podwozia. Ich konstrukcja jest bardzo delikatna i wrażliwa na uszkodzenia mechaniczne. No ale dość już tych opisów, zapraszam wszystkich chętnych do obejrzenia galerii zdjęć mego modelu.

Jeśli chcesz obejrzec zdjęcia w rzeczywistej wielkości kliknij poszczególne miniaturki

Powrót do galerii modeli