Martin Maryland Mk.I Novo/Frog 1 : 72

Autor modelu Maciek Poniatowski

Amerykański średni bombowiec którego najbardziej znanym użytkownikiem byli Francuzi, a przeszedł do historii pod nazwą którą nadali mu Brytyjczycy. Powstały w odpowiedzi na zapotrzebowanie USAAC na nowy bombowiec wsparcie wojsk lądowych miał to nieszczęście, że musiał stanąć w szranki z takimi konstrukcjami jak Douglas DB-7 (późniejszy Boston/Havoc) i North American NA-62 (późniejszy Mitchell). Z trójki tej maszyna z Baltimore została wyprodukowana w najmniejszej ilości i nie weszła na wyposażenie sił powietrznych USA. Firma Martin była jednak przygotowana na taką ewentualność i wcześniej prowadziła rozmowy z Francuską Komisją Zakupową których efektem był zakup pokaźnej ilości tych bombowców. Potężne zaliczki złożone przez Francuzów na poczet produkcji tych samolotów pozwoliły na rozbudowę zakładów Glenn L. Martin Company of Maryland w Baltimore. W pewnym momencie były one największą wytwórnią lotniczą w USA. Francuzi złożyli w sumie trzy zamówienia na prawie pięćset maszyn. Przed atakiem Niemców na zachodzie Europy dostarczono maszyny tylko z dwóch zamówień.Otrzymały one oznaczenie Martin 167F. Po kapitulacji Francji, już pod koniec czerwca 1940 roku Brytyjczycy przejęli i dostarczyli pierwsze maszyny z zamówionych przez Francuzów Martinów. Nowi użytkownicy nazwali je Martin Maryland Mk.I. W pierwszej partii 32 egzemplarzy znalazła się maszyna AR-707 której model wykonałem posługując się zestawem Frog/Novo.

Wypraski pochodziły z początkowego okresu wykorzystywania ich przez producentów z dawnego ZSRR i dlatego nie były jeszcze bardzo zniszczone długą eksploatacją. Jak przystało na produkty Novo nie należy oczekiwać wodotrysków. Całkowity brak wyposażenia kabin to normalka. Brytyjskie malowanie wybrałem z racji na posiadanie doskonałych kalkomanii Techmodu dodawanych do modeli konfekcjonowanych przez Chematic. Wydanie Nowej Techniki Wojskowej z lipca 2000 roku oraz bezkresy internetu pozwolimy mi zgromadzić troche zdjęć Brytyjskich Marylandów. Bardzo złe dopasowanie osłon silników zmusiło mnie do ich nie montowania i pozostawienie , nawet dość ładnych, silników nie osłoniętych. W miarę klarowne oszklenie aż prosi się o wstawienie do kabin, pilota i bombardiera, własnoręcznie wykonanego ich wyposażenia. Po kilkunastu wieczorach spędzonych nad tym zestawem mogłem wstawić na półeczkę kolejny samolot, jak żywo przypominający naszego Łosia.

W trakcie wykonywania zdjęć modelu obluzowało mi się prawe śmigło. Jednak z racji na to, że każda "sesja fotograficzna" angażuje osoby trzecie (Romku dzięki za pomoc) zdjęcia z lekkim defektem umieściłem na stronie. Zapraszam do zapoznania się z nimi.

Powrót do galerii modeli