North American T-6G Academy 1: 72

Autor modelu Maciek Poniatowski

      Pudełko z tym modelem leżało na półce mojego piwnicznego magazynka sporo lat.
Pudełkowe malowanie z wojny w Korei jakoś mi nie leżało. Wolałem coś bardziej drugowojennego.
A pewnego dnia wpadła mi w ręce książka o Texanach z serii "In Action". Na ostatniej stronie było bardzo ciekawe malowanie morskiej wersji SNJ-3 z bazy Pensacola na Florydzie.
Malowanie mi się spodobało, jednak późna wersja T-6 z Academy nieco różniła się od wersji zmarynizowanej.
Ale co tam, modelarstwo ma mi przynosić uciechę, a nie udręki.
Spiłowałem wystający element na grzbiecie kadłuba, nie montowałem części oszklenia (dobrze, że w pudełku jest składane z kawałków) i zabrałem się do malowania.
Dużym plusem zestawy z Academy jest bogate wyposażenie kabiny. Dodałem do niego tylko imitację pasów i ich klamer.
Nieco kłopotów sprawiła także tablica przyrządów w drugiej kabinie. Okazało się, że trzeba ją zainstalować nieco inaczej niż to proponuje instrukcja.
Podczas malowania użyłem po raz pierwszy metalizer z firmy Vallejo. Miałem co do niego pewne uprzedzenia, bo nie lubię stosować w aerografie farb akrylowych.
Ale sprawdził się i zagości już na stałe w moim pudełku z farbami.
Sporo pracy miałem też z kolorem żółtym, ale to już taka jego zła specyfika.
Na koniec przyszedł czas na kalkomanie. Pochodzą z zapasów.
No i kilka z nich okazało się za starych. Numer na osłonie silnika, to jakaś stara kalkomania całkiem z innej epoki.
Podkład jest za gruby i nawet wielokrotne użycie płynów zmiękczający nie pomogło. Strasznie to szpeci mój model.
No, ale trudno.

Wrzesień 2009 r.

Powrót do strony glownej