Hawker Typhoon Mk.Ib HobbyBoss skala 1/72
Autor modelu Maciek Poniatowski


      Wielu modelarzy uznaje produkty firmy HoobyBoss z serii Easy Assembly za zabawki.
Raptem kilka części w pudełku. Pełny kadłub i skrzydła mogą nieco zniechęcić bardziej wytrawnych budowniczych miniaturek.
Postanowiłem się jednak zmierzyć z zestawem właśnie tego producenta.
Mój wybór padł na model Hawkera Typhoona z racji na ciekawe, „paszczate” malowanie.
Samo złożenie modelu zajęło mi nie dużo czasu właśnie z racji na małą ilość części składowych.
Kabina pilota, złożona jedynie z fotela i wystającego patyczka, który miał udawać wolant nie zachęcała choćby z racji na krystalicznie przezroczystą osłonę.
Nie miałem pomysłu na poprawę wnętrza. Wykorzystałem więc figurkę pilota z podręcznego magazynku która zasłoniła pustą i nie podobną do oryginału zawartość kabiny.
W pudełku znajdziemy ładną kalkomanię pozwalającą zna wykonanie miniaturowego myśliwca w dwóch malowaniach.
Jedno to maszyna DP-Z z 193 Sqn RAF, w malowaniu z sierpnia 1944 r. Samolot ten posiadał pasy inwazyjne oraz indywidualny napis „ZIPP X” na osłonie silnika.
Mnie jednak zainteresowało drugie malowanie.
Jest to maszyna ze składu 245 Sqn RAF, w malowaniu z kwietnia 1945 r Maszyna ta była osobistym samolotem S/La Zweighbergha..
Samolot ten na osłonie silnika ozdobiony był wspaniałą zębatą paszczą.
W pudełku znajdują się dwa śmigła. Trzy i cztero łopatowe.
Instrukcja nie określa które z nich jest prawidłowe dla danej maszyny.
O ile znalazłem zdjęcie maszyny z 193 Sqn z trzema łopatami śmigła to z „paszczatym” Typhoonem jest gorzej.
Nie znalazłem żadnego zdjęcia tej maszyny. Jedyną wskazówką to trochę niewyraźne zdjęcie maszyn z 245 Sqn wykonane pod koniec wojny. Wszystkie maszyny na tym zdjęciu mają także trzy łopatowe śmigła.
Dlatego na mojej miniaturce zamontowałem właśnie takie.
Producent założył podwieszenie pod skrzydłami pocisków rakietowych, charakterystyczne dla tych właśnie maszyn wykonujących głównie zadania szturmowe.
Jednak pociski te nie podobały mi się i dlatego nie podwiesiłem ich.

listopad 2008 r.

Powrót do strony głównej