Westland Whirlwind Airfix skala 1: 72

Autor modelu Maciek Poniatowski

     Model otrzymałem od znajomego bez oryginalnego oszklenia.
Najpierw wylądował na półce, ale dzięki pomocy znajomych z modelarskiego forum pozyskałem oszklenie vacu. Nie wypadało pozostawić model nie zbudowanym. Pracy było dość sporo. Zestaw przedstawiał standard z przed jakiś 30 lat. Wypukłe linie podziału, brak wyposażenia kabiny, nieco toporne uzbrojenie. Po zebraniu dokumentacji zacząłem walkę z plastikiem. Linie podziałowe wyryłem od nowa przy pomocy narzędzia Trumpetera. Kabinę wzbogaciłem o strukturę boków i tablicę. Wyglądała jednak nieco ubogo. Figurka pilota wypełniła ją w znacznym stopniu. Miałem pewną zagłostkę z uzbrojeniem. Oryginał posiadał 4 działka 20 mm o mocno wystających lufach. Po konsultacji z innymi modelarzami wybrałem wariant z przyciętymi igłami lekarskimi. Dodatkowo nieco wzbogaciłem podwozie, w którym pozostawiłem ruchome koła. Oszklenie udało mi się rozciąć, od podstaw wykonałem lusterko wsteczne. Wydmuszka vacu była mocno delikatna. Obawiam się, że nie uda mi się jej precyzyjnie zamaskować do malowania. Ramy oszklenia wykonałem zatem z cienkiej taśmy klejącej odpowiednio pomalowane. Sam model pomalowałem aerografem emaliami różnych firm. Nieco przesadziłem z zaznaczeniem linii podziału blach i przez to wyszły nieco nienaturalnie. Choć pudełkowe malowanie było ciekawe zainspirowała mnie maszyna P6974/HE-Z ze składu 263 Sqn RAF. Uczestniczyła ona podobno w walkach nad Dieppe w sierpniu 1942 r. Choć informację o tym znalazłem w dwóch monografiach tego myśliwca to jednak według innych osób maszyny te nie latała w tej operacji. Naklejki to mix kalkomanii zestawu i liter kodowych z Tally Ho. Miałem z nimi nieco kłopotów gdyż, choć powłokę pomalowałem lakierem błyszczącym i użyłem płynów, kalki zmatowiały. Musiałem ponownie pomalować fragmenty kadłuba i bardzo dokładnie przyciąłem znaki a następnie nie żałowałem Seta. Linki antenowe wykonałem z nitek pochodzących z rajstop.

Grudzień 2010 r.