Bloch MB 152 Sz Smer/Heller 1 : 72

Autor modelu Maciek Poniatowski

Jest rok 1940.
U podnóża wzgórz Golan stacjonuje 13/13 Groupe de Chasse uzbrojona we francuskie myśliwce Bloch MB 152.
Jej dowódca Comandante Machniol pełnił nudną służbę w dalekich koloniach. Co wieczorne karty, picie hektolitrów tandetnego wina i walkę z muchami czasem przerywały ćwiczebne loty. Jednakże Machniol przeczuwał już od dawna, że czas marionetkowego państwa Vichy jest już policzony. Nie miał chęci ani służyć pod rozkazami Syryjczyków którzy zapewne przejmą lotnisko dywizjonu Machniola po odzyskaniu niepodległości przez kolonię . Nie chciał też wracać do metropolii która zapewne za jakiś czas będzie w centrum walk z powracającymi na kontynent Brytyjczykami.
Podczas hulaszczych wieczorów, wraz z innymi oficerami swej jednostki wpadł na iście szatański pomysł.
Francuskie myśliwce będące na wyposażeniu jednostki były może już nie najnowocześniejsze ale i tak stanowiły wartościową broń dla wojujących nacji Bliskiego Wschodu.
Francuzi rozesłali wici pomiędzy arabskimi watażkami o możliwości zakupu kilku dziesięciu myśliwców.
Arabowie jednak nie wyrazili zainteresowania tą bronią, może z racji na brak wykwalifikowanych pilotów. A z drugiej strony Francuzi nie byli chętni walczyć w nie swojej sprawie.
Posłańcy Machniol i jego kompanów docierali coraz dalej w poszukiwaniu ewentualnego kontrahenta.
Aż wreszcie dotarli na Zakaukazie, będące wtedy częścią imperium Stalina i jego kumpli.
Tuż pod miastem Maras w dzisiejszej Inguszetii istniała szkoła lotnicza dowodzona przez komandira wtaroj klasy Cwaniakowa.
Wielkim utrapieniem dowódcy były poważne braki w samolotach na których miał szkolić narybek niezwyciężonego WWS. Stareńkie I-5, U-2 czy R-5 które ledwo trzymały się powietrza stanowiły główną siłę bojową szkoły Cwaniakowa. Sam dowódca mocno bał się, że coraz gorzej wyszkoleni absolwenci jego akademii zwrócą uwagę wierchuszki i zakończy się, bądź co bądź ciepła, posadka dowódcy szkoły.
Dlatego też wysłannik francuskiego Comandante z propozycją sprzedaży 24 szt. nowoczesnych myśliwców spadł Cwaniakowowi prosto z nieba.
Oferta sprzedaży została przyjęta z otwartymi ramionami. Od razu rozpoczęto zbiórkę pośród wszystkich okolicznych kołchoźników.
Nie minęły dwa miesiące, a pokaźny transport wszelkich dóbr był już gotowy do wysyłki w daleką podróż do Syrii. Pustynny wiatr przeganiał wyschnięte kaktusy, gdy na opuszczoną stację zajechał długi na kilkaset metrów pociąg i z wagonów wysypała się grupa niskich mężczyzn o wyraźnie azjatyckich rysach.
Czekali na nich żołnierze we francuskich mundurach.
Nie minęła nawet godzina kiedy lokomotywa która przyprowadziła tajemniczy pociąg podpięta była do 24 platform na których załadowano jakieś tajemnicze ładunki przykryte brezentowymi płachtami.
Tak zaczęło się drugie życie francuskich myśliwców rodem z Chateauroux.
Jednak pół roku później wybuchła kolejna wojenna awantura. Niemieckie dywizje uderzyły na mlekiem i miodem płynący Związek Rad. Cwaniakow zaczął domyślać się że przyjdzie niedługo pora przenieść się na frontowe lotnisko. Zaczął na gwałt szukać pomysłu na ratowanie swej skóry i ciepłej posadki.
I wpadł na nią dość szybko.
WWS potrzebowało szturmowców, aby zatrzymać faszystowskie czołgi. I Cwaniakow mógł dostarczyć cały pułk takich właśnie maszyn. Całą parą ruszyło przezbrajania Blochów z myśliwce na szturmowiki.
Przebudowano nieco kadłub, za kabiną pilota, kosztem i tak nieprzydatnej radiostacji, wygospodarowano miejsce dla strzelca uzbrojonego w pojedynczy km. Francuskie działka, do których dawno już brakowało amunicji wymontowano i w ich miejsce założono uzbrojenie Sdiełano w CCCP. Pod skrzydłami podwieszono dwie bomby.
Tak zmodernizowane Blochy wyruszyły na wojnę i niedługo ślad po nich zaginął, zapewne zestrzelone z radzieckiego nieba w jednej z pierwszych akcji.
Do dnia dzisiejszego nie zachowało się za dużo informacji o tych powietrznych monstrach. Wertując nieprzeniknione zasoby Internetu oraz bibliotekę koła gospodyń wiejskich z Paździochowa natrafiłem na jedyne zdjęcie Blocha MB 152 Sz (fot.1).
Oczywiście znalazła się grupa entuzjastów którzy podważyli autentyczność tej fotografii ale fachowcy z firm TransFormers, ToyToy oraz Biedronki w 100 procentach potwierdzili jego autentyczność.
Wykorzystując doskonały, delikatny i pełen najdrobniejszych szczegółów model z firmy Smer/Heller wykonałem miniaturowego Szturmowika z nad Sekwany w sowieckim mundurku.

Powrót do galerii modeli