PZL Karaś Hydro Torp 1 : 72

Autor modelu Maciek Poniatowski

Planowana globalna wymiana samolotów w Polskich eskadrach liniowych na nowoczesne Sumy i Lamparty mogła spowodować, że składnice sprzętu zapełniły by się sporą ilością Karasi którym daleko by jeszcze było do wylatania resursu. Część przesunięto by zapewne do zadań szkoleniowych, ale z pozostałą partią nie było zapewne co zrobić. Tego typu prognozy powstawały w Dowództwie Lotnictwa pod koniec lat 30-tych. Pilna potrzeba wymiany sprzętu w lotnictwie morskim podsunęła pewien pomysł. A gdyby tak Karasia zaadoptować do roli wodnosamolotu torpedowego. Pierwsze przymiarki do tej konstrukcji pokazały jednak, że samolot ten posiada za słaby napęd. W pierwszej połowie 1939 r. specjalnie na potrzeby tego projektu sprowadzono jeden z najnowszych w tych czasach silnik Fiat A74A. Montaż silnika na wzorcowym egzemplarzu Karasia Hydro przebiegł bez większych trudności. Samolot zaopatrzono w trzyłopatowe śmigło aby umożliwić lepsze przekazanie wysokiej mocy silnika. Pod kadłubem założono mocowania do przenoszenia torpedy. Karasia zaopatrzono w doskonałe pływaki polskiej produkcji. Podobno przeprowadzono próby na wodach zatoki Puckiej. Nie zachowały się jednak, żadne dokumenty o tym wydarzeniu.

Cała sprawa uległa by zapewne zapomnieniu gdyby nie pewne zdjęcie na które natrafiłem przeszukując bezkresny internet.

Wykonano je podobno gdzieś na wybrzeżu Szwecji w drugiej połowie września 1939 roku po ewakuacji sprzętu MDL z Pucka. Jest ono słabej jakości więc mało co można powiedzieć o wyposażeniu maszyny.

Po „rozsianiu” informacji pośród znajomych doszedłem do dawnego mechanika z Puckiej bazy który co nieco pamięta z prób Karasia Hydro. Maszyna miała być dwumiejscowa, pilot i strzelec. Na zachowanym zdjęciu wydać, że jednak osłona kabiny jest „dwumiejscowa”, na co także wskazuje to, że maszyna powstała z przebudowy seryjnego samolotu.

Poszukiwania informacji o wodnym Karasiu zainspirowało mnie do wykonania modelu tej maszyny. Wykorzystałem stary model Karasia „Made in Ruch” który nawet z daleka nie przypomina maszyny seryjnej, ale do moich potrzeb nadawał się znakomicie. Dodatkowo wykorzystałem pływaki z jakiegoś starszego modelu. Malowanie jest oczywiście hipotetyczne. Uwierzyłem relacjom świadka wydarzeń i wykonałem model w wersji dwumiejscowej z krótką osłona kabiny pilota. Z racji na to, że maszyna miała być torpedową podwiesiłem pod kadłub właśnie tę broń.

Powrót do galerii modeli z przymrużeniem oka